Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Rozdział X - Kłamca.

Forever

Rozdział X - Kłamca.

Stał przed tablicą ogłoszeń, przyglądając się kolorowym napisom, dotyczącym balu. Włosy delikatnie opadały na jego białą koszulę. Co jakiś czas ziewał, nie bardzo wiedząc, co ze sobą zrobić. Nudziło mu się. Z tego powodu zdążył już doprowadzić kilka pierwszoklasistek do płaczu. Był pewien, że gdyby Gryfonka przy nim stała, nie zrobiłby tego. Nagle, przed oczami mignęła mu jakaś postać. Po burzy kasztanowych loków poznał Hermionę. Biegła niczym strzała, najwyraźniej płacząc. Niewiele myśląc, ruszył za nią. Złapał ją na błoniach, a kiedy tylko zauważyła, kto trzyma ją za nadgarstek, zaczęła się szarpać.
- Puszczaj! Puść mnie, Malfoy! – wrzasnęła, okładając go wolną pięścią, póki jej nie unieszkodliwił. Krzyczała, szarpała się i płakała. Oczy miała spuchnięte i czerwone. Nie mogła się opanować. Draco kompletnie nie wiedział, co robić. Usiłował nad nią zapanować, ale była uparta. Chciał wiedzieć, co się stało i dlaczego tak się drze. Przecież on nic nie zrobił, psiamać.
- Puść mnie!
- Granger, co ci się stało? – warknął w jej stronę, jednak ona dalej chciała jedynie, aby ją zostawił. Udało mu się ją pociągnąć w stronę zamku.
- Zmarzniesz – wyjaśnił. Posłała mu mrożące krew w żyłach spojrzenie.
- Co cię to może obchodzić? – krzyknęła przez łzy. – Jesteś pieprzonym kłamcą!
- Kłamcą? O czym ty mówisz, do cholery?!
- Kłamałeś! Kłamałeś! – szlochała, nadal się szarpiąc. Nieprzyjemne uczucie ogarnęło całe ciało zdezorientowanego chłopaka. Chciał ją uspokoić, ale kompletnie nie wiedział jak. Niemal drżał ze zdenerwowania. Serce waliło mu w piersi jak rozwścieczony byk, a Gryfonka nie chciała przestać się szamotać. Kręciła głową, płakała i szarpała się jak dzikie zwierzę.
- Granger, wyjaśnij mi! O co ci, kurwa, chodzi?!
- Oszukałeś mnie! Chciałeś mnie przelecieć… Puszczaj! Wiem już, że mnie niena… Puszczaj!
- Nie ma mowy!
- Dlaczego?! Puść! Dla ciebie jestem tylko głupią szlamą, więc puść! One mi otworzyły oczy!
- Kto?!
- Twoja kochana Pansy i jej przyjaciółeczka! Ja mogłam ci wierzyć? – Dziewczyną wstrząsnął gwałtowny szloch. Nie mogła opanować przyspieszonego oddechu, ledwo łapała powietrze. Trzęsła się, a chłopak coraz bardziej się wściekał. O co chodzi? Kto jej powiedział? Co? Dlaczego?!
- Zostawisz mnie wreszcie?!
- Nie.
- Zostaw i idź sobie gwałcić głupią blondynę! Chyba, że ja bardziej przypominam dziwkę? Przyznaj się! Przypominam ci ją?! – Poczuł jakby wymierzyła mu policzek. Skrzywił się okropnie, a serce zabiło mu jeszcze mocniej. Kompletnie nie wiedział, co robić i nie wiedział, czemu tak go to irytuje.
- Zamknij się, Granger – warknął wreszcie, popychając ją na ścianę. Wyrwała się, ale mocno ją przycisnął i gwałtownie wpił się w jej usta. Całował ją łapczywie, namiętnie i rozpaczliwie jednocześnie. Nie wiedział, czemu to zrobił, ale powoli docierało do niego, że była to najlepsza reakcja. Hermiona zamarła. Kiedy się od niej odsunął, ujrzał wypełnione łzami oczy i przerażenie na jej twarzy. Patrzyła na niego w osłupieniu, niczym zaszczuty pies.
- Ty… Ty już chcesz… Ty kłamco – wysyczała, chowając twarz w dłoniach.
- Granger… W niczym cię nie okłamałem – szepnął, pozbywając się na chwilę swojego złośliwego uśmieszku. Podniósł jej głowę i pocałował ją w nos. Miał zimne, lekko wilgotne wargi. Dotykając rozgrzanej skóry dziewczyny, miał wrażenie, że się zaraz sparzy.
- Ale one…
- Cii… - Przyłożył palec do jej ust, poczym przyciągnął ją do siebie. Wtuliła się w niego nieufnie, na pewno czując walenie w jego klatce piersiowej. Chciał ją objąć jak najmocniej. Sprawić, żeby już nikt nigdy nie mógł wywołać jej łez i smutku. Nie mógł pojąć swoich własnych zachować. Czuł wściekłość w stosunku do Pansy i jej przyjaciółki oraz coś dziwnego do Gryfonki. Nie chciał aby odeszła. Nie chciał, żeby zostawiła go samego na świecie, który dopiero przy niej nabierał kolorów i odcieniów. Kiedy jej nie było, nie potrafił się śmiać. Zdjął z siebie koszulę i położył ją na ramionach dziewczyny. Teraz Hermiona przyciskała nos do jego nagiej klatki piersiowej.
- Chodź – szepnął jej do ucha. – Opowiesz mi, co się stało. Dobrze?
- Mhm…
Pociągnął ją w stronę wejścia do zamku. Było późne popołudnie. Większość uczniów przesiadywała w bibliotece lub w swoich Pokojach Wspólnych. Wielka Sala powinna być niemal pusta, zwłaszcza, że niedługo miała być podawana kolacja. Draco zmusił szatynkę do opadnięcia na czerwono-złotą kanapę, w kącie pomieszczenia. Poza nimi było tam jeszcze kilka osób, ale nie powinni ich zauważyć. Usiadł obok, a po chwili przycisnął ją do siebie, głaszcząc jednocześnie. Miała czkawkę i z trudem oddychała, ale powoli się uspokajała.
- No, Granger – zaczął cicho Malfoy. – Powiesz mi, co się stało, że zmieniłaś się w taką beksę?
- Podobno się założyłeś – odpowiedziała spokojnie, chowając twarz w zagłębieniu jego szyi. Poczuł jej ciepły oddech na skórze. Zadrżał. – O to, że do końca roku mnie przelecisz.
- Żartujesz sobie? Miałbym się zakładać o szlamę? – prychnął złośliwie, jednocześnie całując ją w czoło. Było to nieco dziwne zachowanie, ale nie wyobrażał sobie innego. Niby co jej miał powiedzieć? Że się zmienił? Że nigdy w życiu nie założyłby się o coś takiego? Że nie wyrządziłby jej celowo krzywdy, nawet za cenę własnych marzeń? Sam do końca nie wiedział, co się z nim dzieje. Nie rozumiał swoich zachowań, myśli i odczuć. Kiedyś było łatwiej. Mógł po prostu bezkarnie wszystkimi pomiatać i nienawidzić każdego z osobna i wszystkich razem. Nie musiał dbać o niczyje szczęście, nie musiał nikogo pocieszać i troszczyć się o niego. Nawet ciepłego uśmiechu nie wymagano od niego. Nic. Żadnych ludzkich zachować i uczuć. Jak przez niecały rok miał się zmienić? Owszem, kiedy przyjechał tym razem do Hogwartu miał już nieco poukładane w głowie, ale to było dla niego za wiele. Wszystko wydarzyło się naraz. Musiał powoli stawać się kimś, kim nigdy nie był. Człowiekiem.
- Wiedziałam, że to powiesz – wychlipała Hermiona, chcąc się odsunąć. Zaczęła trzeć załzawione oczy i Malfoy aż znieruchomiał. Na chwilkę. Sekundę później opanował się i sięgnął ku jej dłoniom.
- Nie rób tak. Będą cię szczypać, kretynko – powiedział prawie ciepło i znów ją do siebie przycisnął.
- Masz to przecież gdzieś. Jestem szlamą.
- Ale moją szlamą i nie pozwalam ci na rozklejanie się – mruknął, patrząc na nią. – Nie zrobiłbym ci tego.
- Jak to?
- Granger, nie zrobiłbym ci czegoś takiego. Jesteś dla mnie za dobra… - Zawahał się. – Zbyt wiele dla mnie zrobiłaś, mimo że nawet o tym nie wiesz. Mam swój honor i nie będę krzywdził osób, którym jestem coś winien.
- Tak to sobie tłumaczysz? Gdybym ci nie pomogła, zrobiłbyś to? – Kolejne potoki łez zaczęły rzeźbić koryta w jej zaczerwienionej skórze. Malfoy westchnął cierpiętniczo, nie do końca wiedząc, co powinien powiedzieć. Modlił się, żeby nikt go teraz nie widział. Zagubienie, jakie malowało się na jego twarzy było nienormalne.
- Nie – powiedział wreszcie i znów ją pocałował. Chciał tym jednym czułym gestem pokazać, jak bardzo ją ceni. Miał nadzieję, że zrozumie i przestanie wreszcie w niego wątpić.
- Uwierz we mnie, Granger – wyszeptał. – A teraz chodź. Musisz się doprowadzić do porządku. Wyglądasz jak zmokły pies ze schroniska. Jak nie gorzej.
- Ty to zawsze wiesz, co powiedzieć dziewczynie – prychnęła Hermiona, jednak wstała i dała się poprowadzić w stronę wieży Gryffindoru. Oddała koszulę Malfoyowi, żeby zbyt wiele osób się na niego nie gapiło. I tak wyglądali wyjątkowo dziwnie i niepokojąco. Zapłakana Gryfonka i oszołomiony Ślizgon, obejmujący ją w talii.

Szła potulnie obok niego, ciesząc się ciepłem drugiego ciała. Nie do końca rozumiała, dlaczego tak się zachowywał. Ale z drugiej strony, nie wiedziała nawet, dlaczego tak bardzo zraniła ją informacja, że mógłby chcieć ją skrzywdzić. Przecież to by było normalne. Malfoy robiący jej przykrość. Nic dziwnego. Westchnęła, chcąc się wreszcie uspokoić. Miała dość wrażeń na ten dzień. Chciała się tylko umyć, przebrać i coś zjeść. A potem spać. Na wspomnienie ust blondyna na swoich własnych, przeszywały ją ciarki, a żołądek związywał się w supeł. Czegoś takiego się nie spodziewała. Zdecydowanie nie.
- Uważaj na siebie, dobrze? – nakazał Malfoy, stając przed portretem Grubej Damy. Kobieta z obrazu otworzyła usta ze zdziwienia. Zaczęła się zastanawiać, czy przypadkiem się nie przesłyszała.
- Bo co? – spytała Hermiona, znów pocierając oczy.
- Przestań, do cholery – warknął blondyn, łapiąc ją za ręce. Miał taką miękką i przyjemną skórę. Chłodną.
- Jutro bal – stwierdziła bez sensu. Po prostu chciała coś powiedzieć.
- Wiem, Granger. Wiem. – Pocałował ją w czoło i odszedł. Szatynka zarumieniła się soczyście i weszła do swojego Pokoju Wspólnego. Cudem udało jej się uniknąć ciekawskich spojrzeń i wielu pytań. Dotarła do dormitorium, zgarnęła swoje rzeczy i weszła do łazienki. Odkręciła kilka kurków i już po kilku chwilach leżała w niewielkiej wannie. Wokół niej unosił się cudowny zapach pomarańczy. Kochała olejki do kąpieli. Odprężyła się nieco, uspokajając skołatane nerwy i rozszalałe serce.
- Miona? Jesteś tam? – Zza drzwi dobiegł ją głos Ginny. Uśmiechnęła się pod nosem.
- Tak, a co?
- Podobno macie duże lustro w łazience!
- Wy też! – Zmoczyła twarz i odetchnęła głęboko. Pomyślała, że powinna ogolić nogi.
- Ale nie tak wielkie jak wy. Nie wiem, dlaczego.
- No mamy… Ale po co ci? – Poszukała wzrokiem maszynki do golenia, a kiedy tylko ją znalazła, przystąpiła do dzieła.
- Chcę dokładnie się obejrzeć w nowej sukni na bal.
- Aha.
- Mogę wejść? Proszę!
- Za chwilę. – Westchnęła. Po pięciu minutach była już w szlafroku. Otworzyła drzwi, a do zaparowanej łazienki weszła rudowłosa Gryfonka. Uśmiechnęła się szeroko do przyjaciółki. W ręku trzymała zieloną suknię. Hermiona przyjrzała się swojemu odbiciu w lustrze. Mokre włosy opadały na plecy. Oczy nie były już tak zaczerwienione jak wcześniej, co przyjęła z ulgą.
- A ty, jaką masz kreację? – spytała rudowłosa, walcząc z sukienką. Hermiona pomogła jej założyć suknię, poczym zapięła ekspres z tyłu. Ginny wyglądała naprawdę dobrze. Materiał był delikatny i ładnie opinał się na niej. Suknia sięgała aż do samych kostek, z przecięciem na boku. Pasowała do młodej Weasly.
- Nie mam – przyznała Granger, opierając się o wannę. Sięgnęła po szczotkę i zaczęła przeczesywać swoje, już dość długie, włosy. Przyglądała się przyjaciółce, która oglądała swoje odbicie w lustrze.
- Nie wyglądam w tym grubo? – spytała ruda, przygryzając dolną wargę. Hermiona pokręciła głową. – W takim razie, co założysz?
- Nie wiem jeszcze. Czy to ważne?
- Ależ oczywiście! – Dziewczyna wbiła w nią swoje intensywnie zielone oczy. Były ładne, ale Harry je przebijał.
- Dlaczego?
- Nie chcesz się spodobać swojemu partnerowi? – spytała Ginny, klepiąc się po brzuchu. – Trzeba by chyba przejść na dietę, wiesz?
- Nie mam nikogo na bal – przyznała Gryfonka, odkładając szczotkę. Odnalazła wzrokiem balsam o zapachu pomarańczy. Oparła nogę o umywalkę i zaczęła się smarować.
- Jak to?
- Tak wyszło. – Mazidło miało cudowny aromat. W dodatku tak przyjemnie chłodziło jej skórę. Ciekawe, co by o tym powiedział…
- A Malfoy?
- Że co?! – Buteleczka upadła na podłogę. Spłoszona dziewczyna, błyskawicznie ją podniosła.
- No, nie podoba ci się? – Uniosła brwi do góry.
- Ale to przecież…
- Jeden z największych przystojniaków Hogwartu, masz rację.
- Ale…
- To co? Zaprosisz go?

***

Jeste osobą, która we własnym życiu lubi wszystko szybko wyjaśniać. Wszelkie spory etc. Dlatego też Draco i Hermiona nie robili durnej szopki i nie bawili się w chowanego.
Malfoy jest mądry i woli gadać niż stroić fochy :)

Pokornie proszę o komentarze i gorąco dziękuję za poprzednie :)

Karmelowa 28/06/2009 18:02:00 [Powrót] Komentuj



a gdzie jest XI rozdział?
Czerwona 10/07/2009 12:45:07
| brak www IP: 90.156.3.163

Hej! Nowa notka na
http://granger-vs-malfoy.blog.onet.pl.
Pozdrawiam!
Evil 2/07/2009 19:51:53
| brak www IP: 188.33.79.170

Ciekawie, ciekawie. Podobało mi się, ale znów się czepiam błędów xD
Pozdrawiam i czekam na kolejną notkę.



Nie mógł pojąć swoich własnych zachować. - pojąć własnego zachowania

świecie, który dopiero przy niej nabierał kolorów i odcieniów. - odcieni

Pasowała do młodej Weasly. - Wealsey

Jeste osobą - jestem :P
Pum@ 29/06/2009 18:31:56
| brak www IP: 83.7.96.150

No no ciekawie by wygladało gdyby hermiona i draco poszli na bal, a pansy pewnie by umierała z zazdrości]:->. Czekam na newsa:)
Akiko 29/06/2009 16:58:43
| brak www IP: 77.115.216.215

Oj dobre. Podoba mi się. I właśnie bardzo dobrze, że nie stoili fochów xD Malfoy o foch ? Ale by to było dobre w twoim wykonaniu :P Jak zwykle.
Notka boska, podobało mi się jak opisywałaś zapach pomarańczy, aż ją poczułam.
Pozdrawiam
GT
green tea 29/06/2009 16:58:03
| brak www IP: 89.75.22.200

Bardzo fajny blog!! Pozdrawiam! :*** Zapraszam do mnie www.fioletowe-sny.blog4u.pl
P.S.:Będe czytać :)
Poli 29/06/2009 16:54:50
| brak www IP: 77.79.229.2




JEŚLI CHCESZ BYĆ POWIADAMIANY O NOWYCH NOTKACH, DODAJ SWÓJ MEIL DO LISTY MELINGOWEJ W MENU!!!



***
Szablon wykonany tylko i wyłącznie dla tego bloga. Proszę trzymać łapki przy sobie, a wszelkie skargi i zażalenia składać tutaj.


Menu

¤ Księga
¤ Wpisz
¤ Zalinkuj
¤ Wystrój

Stare dzieje

Forever niegdyś.

Spis treści

Prolog.
Rozdział I - Hogwart.
Rozdział II - Codzienność.
Rozdział III - Nowy nauczyciel.
Rozdział IV - Nocne przechadzki.
Rozdział V - Sałatkowy odwet.
Rozdział VI - Magiczny karnawał.
Rozdział VII - Nocna zabawa.
Rozdział VIII - Poranek pełny wrażeń.
Rozdział IX - Ona ci się podoba.
Rozdział X - Kłamca.
Rozdział XI - Bal bożonarodzeniowy.
Rozdział XII - Bal bożonarodzeniowy-część druga.
Rozdział XIII - Święta w zamku.
Rozdział XIV - Sam na sam.

Lista meilingowa

Podaj swój e-mail:


Gdzie jeszcze można mnie znaleźć

Diferente Mundio
Opowiadania yaoi
Piekło Mój Dom
Misteria - czyli ja

Znajomi