Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usun±ć t± informację oraz reklamy w tre¶ci bloga
Rozdział IX - Ona ci się podoba.

Forever

Rozdział IX - Ona ci się podoba.

Malfoy spokojnie czytał przepis na eliksir nauki, mruż±c oczy. Co jaki¶ czas spogl±dał na pracuj±c± Gryfonkę. Dziewczyna robiła wszystko z głowy i ¦lizgon powoli zaczynał się zastanawiać, czy ona przypadkiem nie wie wszystkiego, co wiedzieć można. Czuł też dziwne skurcze żoł±dka, kiedy tylko podnosiła na niego wzrok lub posyłała mu zło¶liwy u¶mieszek. Kompletnie nie wiedział, co się z nim dzieje. Miał wrażenie, że pod wpływem Hermiony naprawdę się zmienia. Że staje się kim¶ innym. Nie wiedział do końca, czy podoba mu się to, czy też nie.
- Lubisz j±.
- Że co? – prychn±ł, wypuszczaj±c gło¶no powietrze.
- Granger – szepn±ł Blasie, kroj±c korzeń mandragory. – Lubisz j±.
- Pieprzysz, Zabini. Byłe¶ ostatnio u lekarza? Nie? To powiniene¶ się wybrać. Jest z tob± coraz gorzej.
- Mógłbym powiedzieć to samo o tobie.
- Przestaniecie gadać i weĽmiecie się do roboty? – syknęła Hermiona, odwracaj±c się w ich kierunku. Potarła nos, zostawiaj±c na nim zielony ¶lad po jakim¶ zielsku. Malfoy za¶miał się wrednie, nie spuszczaj±c z niej wzroku. Zabini taktownie się odwrócił.
- Co?
- Nic. Wreszcie wygl±dasz tak, jak powinna¶, szlamciu – wyrzucił z siebie blondyn. U¶miechał się szeroko, a jego oczy l¶niły. Powoli tracił panowanie nad sob± i nie do końca wiedział, dlaczego. Nigdy czego¶ takiego nie przeżywał. Zawsze był opanowany, zimny i władczy. Czyżby Granger rzuciła na niego jaki¶ dziwny, niezrozumiały czar? A może to on? Może to on wypił co¶ lub zjadł? Ta jajecznica sprzed kilku dni wygl±dała podejrzanie od samego pocz±tku. Tak. Nie powinien jej je¶ć.
- O co ci chodzi, Malfoy? – Dziewczyna przekrzywiła głowę w bok, co sprawiło, że serce ¦lizgona omal nie przebiło jego klatki piersiowej. Oszołomiony, odsun±ł się nieco, ale natrafił na plecy Blasiego. Gryfonka westchnęła teatralnie i już miała się odwrócić, kiedy blondyn wreszcie odzyskał panowanie nad sob±. Złapał j± za nadgarstek i przyci±gn±ł bliżej siebie. Zauważył to jedynie rozradowany jak dziecko Zabini. Hermiona syknęła.
- Pu¶ć mnie.
- Cicho, Granger – nakazał Malfoy, unosz±c rękę. Przez chwilę nie był do końca pewny, czy chce to zrobić, ale uznał, że jednak tak. Przysun±ł dłoń do twarzy Hermiony najzwyczajniej w ¶wiecie potarł jej nos. Skrzywił się, kiedy to nic nie dało. Jednocze¶nie zauważył czerwone rumieńce na twarzy Gryfonki i jej spuszczony wzrok. Spodobało mu się to. Wreszcie odzyskał kontrolę nad sytuacj±.
- Wygl±dasz jak mała, brudna szlamcia –stwierdził. – Po cholerę drapała¶ ten nos, co?
Nie odpowiedziała. Nie dziwił się zreszt±. Sam nie wiedziałby, co wła¶ciwie byłoby odpowiedni± reakcj± na takie słowa. U¶miechn±ł się trochę ironicznie i po chwili namysłu po¶linił palec. Kiedy przyłożył go do skóry dziewczyny, poczuł jaka jest gor±ca. Hermiona płonęła, jej twarz mieniła się różnymi kolorami. Od całkowitej bieli, poprzez lekki czerwony kolor do buraczanego odcieniu. Draco wstrzymał oddech. Miał wrażenie, że Gryfonka słyszy szaleńcze bicie jego serca. Odsun±ł rękę i odwrócił się. Blasie chichotał, kroj±c pazur dzikiego trolla. Cała trójka miała wrażenie, że znalazła się w innym ¶wiecie. Byli tylko oni, chichoty, rumieńce i szok.

Siedziała w fotelu na Wielkiej Sali. Odk±d na dworze zrobiło się zimno, lubiła tam przebywać z przyjaciółmi. Chłopcy grali w szachy przy stole, Ginny przegl±dała czasopisma, a ona sama czytała ksi±żki. Spędzali popołudnia razem, w miłej atmosferze, mimo oddzielnych zajęć. Hermiona poprawiła kolorowy szalik, który dostała niedawno od Harrego i Rona. Podkuliła pod siebie nogi. Czerwono-czarna spódniczka nieco się podwinęła.
- Widzę, że ci zimno, co Granger? – Głos pełen jadu odezwał się tuż za ni±. U¶miechnęła się lekko, nie odpowiadaj±c. Malfoy obszedł kanapę, przysun±ł drewniany stoliczek bliżej i postawił na nim dwa kubki z pachn±c± herbat±. Gryfonka uniosła głowę i spojrzała na niego. Zielona koszula puszczona luĽno na czarne dżinsy, nowe buty i krawat. Chłopak wygl±dał doskonale, jak zawsze. Nawet zrezygnował z żelu. Włosy opadały mu na ramiona i twarz. Hermiona u¶miechnęła się zło¶liwie.
- Skończył się żel, czy może cię okradli? – spytała, odkładaj±c ksi±żkę na bok.
- Skorzystałem z twoich rad – odpowiedział ¦lizgon, nadal przed ni± stoj±c. K±tem oka szatynka dostrzegła zainteresowanie ze strony Ginny, która wła¶nie sięgała po kolejn± gazetę. Rudowłosa przygl±dała im się z zaciekawieniem.
- Z moich rad? – Uniosła do góry brwi. – A to dlaczego? Wreszcie poj±łe¶, że zawsze mam rację?
- Nie. Po prostu, tak bardziej ci się podobam – stwierdził chłopak, po chwili wybuchaj±c ironicznym ¶miechem. Opadł obok niej na kanapę i podał jej herbatę. U¶miechnęła się zdziwiona.
- To dla mnie?
- Nie. Dla mojej wyimaginowanej dziewczyny o imieniu Larry. My¶l czasem, Granger.
- Larry to męskie imię – mruknęła szatynka.
- Masz, kochanie – odparł Draco, podaj±c powietrzu złoty kubek. Hermiona prychnęła pod nosem i wzięła od niego życiodajny płyn. U¶miechnęła się, czuj±c lekk± gorycz.
- Nie słodzisz – oznajmiła. – Tak jak ja.
- Sam jestem jak cukier. – Wyszczerzył się w kpi±cym u¶mieszku i rozsiadł wygodniej na kanapie. Dziewczyna wypiła herbatę, poczym znów zabrała się za czytanie. Przez kolejn± godzinę nie odezwali się do siebie słowem. Ona zatopiła się w lekturze, a on po prostu siedział. Nie miała pojęcia o czym my¶li, ale z jego przystojnej twarzy nie schodził ten wredny u¶miech. Co jaki¶ czas jaki¶ zdziwiony uczeń zagapiał się na nich, kompletnie nie rozumiej±c, co się dzieje, jednak Malfoy posyłał mu tak miażdż±ce spojrzenie, że błyskawicznie się oddalał. Gryfonce było nawet żal tym nieszczę¶nikom, który przystanęli na chwilę przy przyjrzeć się dziwnej parze. Draco był wyj±tkowo wredny je¶li chciał, nawet je¶li nic nie mówił. Ziewnęła. Chłopak zwrócił na ni± uwagę.
- Tak nudna ta ksi±żka, czy nic nie rozumiesz? – Uniósł do góry brwi, bawi±c się swoimi palcami.
- Jestem zmęczona. Ludzie, którzy pracuj± lub się ucz± bywaj± ¶pi±cy – o¶wiadczyła. – Ja wiem, że ty tego nie rozumiesz, Malfoy ale tak jest.
- Szlamcia – mrukn±ł pod nosem, skupiaj±c się na graj±cych w szachy Gryfonach. Hermiona nie skomentowała i powróciła do lektury. Po jakim¶ czasie zaczęła ziewać jeszcze czę¶ciej, a jeszcze póĽniej powieki ci±żyły jej niczym kamienie. Nawet nie zauważyła, kiedy ksi±żka wypadła jej z ręki, a ona sama wyl±dowała na lekko zaskoczonym blondynie. Chłopak nie ruszał się przez jaki¶ czas, aż w końcu przyci±gn±ł j± do siebie bliżej i okrył kocem, który przywołał ze swojego pokoju. Czuj±c przyjemne ciepło, Granger zatopiła się w swoich snach.
- No, no, no… - Blasie usiadł obok przyjaciela, poruszaj±c znacz±co brwiami. Malfoy skrzywił się.
- Czego chcesz?
- Dotarło wreszcie do ciebie, że za ni± szalejesz czy jeszcze nie?
- Daj mi spokój, dobrze? – Chłopak poprawił pozycję, bezwiednie wlepiaj±c wzrok w Gryfonkę. Dziewczyna oddychała spokojnie, wtulona nosem w brzuch blondyna. Wydawała się być szczę¶liwa. ¦lizgon dziwnie się czuł, widz±c j± tak± u¶miechnięt±. W głębi ducha chciał, aby to on był powodem tego u¶miechu.
- Mógłby¶ tak cały dzień, co nie? – spytał Zabini, przygl±daj±c się szatynce. – Jest ¶liczna.
- Może i jest. Mam to gdzie¶.
- Oczywi¶cie.

Dni mijały do¶ć spokojnie. Kłótnie z Ronem zdarzały się w normalnych odstępach czasowych, nie działo się nic niepokoj±cego. Nauka szła jej tak dobrze, jak zawsze, a do długich popołudni w bibliotece doł±czył Malfoy. Codziennie przekomarzali się, obrażali, jednocze¶nie ¶wietnie się bawi±c. Hermiona czuła się przy nim niepokoj±co dobrze i – o dziwo!- bardzo bezpiecznie. Kiedy tylko przechodziła obok niej grupa zło¶liwych ¦lizgonów, wy¶miewaj±cych j± od szlam, zjawiał się Draco. Głosił, że to jego prywatna szlamka i on zrobi z ni±, co chce. Szczerzył się wtedy jak wariat i wszyscy byli zadowoleni. Szatynka nie była sama, on miał zabawę, a ¦lizgoni tworzyli swoje własne teorie na temat tego, co zrobi z ni± młody Malfoy. Chłopak zabierał j± wtedy do kuchni lub na kolejne szalone zabawy i oboje dobrze spędzali czas. Było to dziwne, niespotykane ale jednocze¶nie Hermiona nie wyobrażała sobie teraz dnia spędzonego bez irytuj±cego chłopaka. Pewnego dnia McGonagall zobaczyła ich, przechadzaj±cych się po błoniach. ¦miali się. Każde z nich na irytuj±cy, zło¶liwy sposób ale to jednak było szczere. Obrzucali się seri± przezwisk, a potem do walki doł±czyły ¶nieżki i okładanie się na ziemi. Przez kilka minut kobieta my¶lała, że to normalna, zwyczajowa kłótnia w ich wykonaniu, ale po zarumienionych policzkach Hermiony i błyszcz±cych oczach Malfoya poznała, że oni po prostu tak spędzaj± wolny czas. Nie wiedziała, dlaczego ale była bardzo zadowolona. Każdemu z nich dała po trzydzie¶ci punktów dla domu, za integrowanie się. Granger dowiedziała się o tym póĽniej, słysz±c rozmowę dyrektorki z nowym nauczycielem eliksirów. Po jakim¶ czasie do ich dwuosobowej grupki doł±czył Zabini. Okazał się bardzo miłym, ciepłym chłopakiem z ciętym językiem. Bywał naprawdę okropny, ale w stosunku do szatynki zachowywał się cudownie. ZaprzyjaĽniła się z nim, co było jeszcze dziwniejsze. Czasami chodzili gdzie¶ sami, ¶miali się z Malfoya i rozmawiali na każdy temat. Blasie wyznał, że nigdy nie miał tak dobrej przyjaciółki i żałuje, że wcze¶niej się nie otworzył. Dziewczyna zrozumiała, że wiele ¦lizgonów to po prostu skrzywdzeni, zamknięci w sobie ludzie, którzy w głębi serca wcale nie s± Ľli. Uwolnieni od rodziców ¦mierciożerców powoli odzyskiwali kontrolę nad własnym życiem i robili to, co zawsze robić chcieli. Przeżywali spóĽnione dzieciństwo, czerpi±c z niego gar¶ciami. Hermiona usiłowała pomóc w tym Zabiniemu. Polubiła go niemal tak mocno jak Rona i Harrego. Stał się dla niej kim¶ w rodzaju brata. Humorzastego, nieco wycofanego z życia publicznego, ale jednak brata. Wszystko wskazywało na to, że jest dobrze. Zbliżały się wła¶nie ¶więta. McGonagall postanowiła urz±dzić bal Bożonarodzeniowy. Wszyscy uczniowie przystali na to i razem ustalili, że najlepiej będzie go urz±dzić jeszcze przed wyjazdem do domów na ¶więta. Przygotowania trwały, zostały jedynie dwa dni.
Hermiona szła korytarzem, nuc±c pod nosem mugolsk± piosenkę, któr± usłyszała w wakacje. Wraz ze swoj± koleżank± z s±siedztwa ¶piewały j±, przechadzaj±c się po parkach i ukochanym centrum handlowym. Zapadła dziewczynie w pamięć i jako¶ tego poranka, nagle wpadła jej do głowy.
- Pieprzona szlama! – Szatynka stanęła, słysz±c znajomy głos. Na pewno należał do Pansy Parkinson. Podeszła bliżej drzwi zza których dobiegały odgłosy rozmowy.
- Uspokój się, kochanie! Pansy, spokojnie – szczebiotała jaka¶ dziewczyna. Gryfonka nie znała jej za dobrze. Była to jedna z przyjaciółek Mopsicy. Miała długie blond włosy do pasa, które układały się w cudowne fale. Była do¶ć szczupła i mogłaby uchodzić za piękn±, gdyby nie okropna, końska twarz.
- Jak mam się uspokoić? Ta suka zabiera mi Dracusia! On pójdzie z ni± na bal! Z ni±! – wykrzykiwała czarnowłosa, prawie płacz±c. Hermiona u¶miechnęła się pod nosem. O tak, zawsze chciała doprowadzić t± dziewczynę do łez. Bezwiednie jej się to udało.
- Pansy, ale to tylko zakład! – o¶wiadczyła druga ¦lizgonka, chichocz±c.
- Zakład? Jak to?
Hermiona poczuła dziwny ucisk w żoł±dku. Czyżby Malfoy j± oszukał?
- On się założył! Przysi±gł, że do sylwestra tego roku zdobędzie zaufanie Granger i może nawet jej serce. Potem przeleci j± i wy¶mieje na oczach całej szkoły! Nie mówił ci?
- Nie… - Dziewczyna wysmarkała nos w chusteczkę.
- Może chciał ci zrobić niespodziankę? Na pewno! Zobaczysz, już niedługo ta głupia szlama będzie żałować, że się do niego zbliżyła.
- Ale po co on się w ogóle założył…
- Bo ona jest całkiem ładna - przerwała przyjaciółce blondyna. – Ciało ma niezłe, musisz przyznać. Ponieważ ma opinię niezdobytej, on postanowił to zmienić.
- Ale fajnie! – pisnęła Parkinson, klaszcz±c w dłonie.
- Też mi się to podoba. Już niedługo będzie uważana za zwykł± dziwkę, która poleciała na swojego byłego wroga! Jaka naiwna!
Obie dziewczyny roze¶miały się gło¶no. Potem mówiły co¶ jeszcze, ale Hermiona już nie słuchała. Nieposłuszne łzy popłynęły po jej zarumienionych policzkach, a żoł±dek zdawał się sam zabijać. Czuła jakby kto¶ miażdżył jej wnętrzno¶ci, wraz z sercem. Wbijał jej w oczy ogromne szpilki i drapał czaszkę od ¶rodka. Nie rozumiała, jak mogła tak się nabrać. Jak mogła pomy¶leć, że on naprawdę j± lubi. ¦wiat nagle zawalił jej się na głowę. Te wszystkie całkiem miło spędzone dni, zabawne przekomarzania się, chodzenie na spacery… To było tylko po to, żeby j± wykorzystać?! Jak on mógł?!
- Cholerny dupek – wysyczała pod nosem i pu¶ciła się biegiem przed siebie. Zapragnęła wyj¶ć na ¶wieże powietrze. Co¶ j± dusiło, nie pozwalało jej oddychać. Pędziła niczym strzała, ze łzami na policzkach i rozczochranymi włosami. Peleryna łopotała za ni±, a delikatne obcasy stukały w podłogę. W głowie miała mętlik i żal. Jedyne, czego pragnęła, to pa¶ć twarz± prosto w zimny, biały ¶nieg.

***

Pokornie proszę o komentowanie :)

Karmelowa 21/06/2009 19:11:40 [Powrót] Komentuj



Wreszcie mogę zaprosić do przeczytania kolejnego rodziału ;] Je¶li jeste¶ ciekawa kliknij tu ---> XVIII. Milczenie jest srebrem

Możesz również przeczytać na sandomingo.blog4u.pl :P
pozdrawiam
Pum@ 27/06/2009 22:51:43
| brak www IP: 83.7.99.175

Widzę, że nie tylko ja mam problem z now± odsłon± myloga. Próbuję dodać notki i nic ;/ Ech.

Tak, kiepsko to wygl±da, ale czymże jest nasza gramatyka xD
Pozdrawiam
Pum@ 27/06/2009 22:11:33
| brak www IP: 83.7.99.175

oto mój numer gg 10698047
Akiko 27/06/2009 21:11:37
| brak www IP: 77.112.170.72

Powiem szczerze że po raz pierwszy czytam blog o hermionie i draco i muszę przyznac, że jest fantastyczny. Czekam na następn± nocię bo chcę wiedziec co zrobi hermiona jak spotka draco
Akiko 27/06/2009 21:09:30
| brak www IP: 77.112.170.72

Historia Drao I hermiony, temat oklepany, ale muszę przyznać, że twoje opowiadania wci±ga. Dobrze napisane :)
Pozdrawiam
sandra 27/06/2009 18:11:06
| brak www IP: 83.15.167.154

A oto i komentarz ;] Na końcu oczywiście moje doznania :P

Prolog - Zmiany są dobre. Oj, tak!



Wszystko za sprawą hormonów, które wreszcie trafiły i ją. - Użyłabym słowa: wzbudziły/obudziły się w niej, lub podobnie obecnie nie przychodzi mi właściwe słowow do głowy. Ale hormony są w człowieku od poczęcia, więc złego określenia użyłaś ;]

Kilka niesfornych kosmyków wpadało mu do oczy, - do oczu

- Chyba żart – wysyczał pod nosem chłopak, widząc coś niepokojącego. - To chyba żart.

Nie zmienił swoje zdania o nim, - swojego

- Ale ten świat się pozmieniał. - zmienił - lepiej brzmi :P

Ron Weasly przeciągnął się i ziewnął. - Weasley





Rozdział I - Hogwart.



Potter, Weasly z siostrą i… , Jedynie Weasly siedział obrażony - Weasley

Zrobiło mu się bardzo nieswojo. - Poczuł się nieswojo. Lub zrobiło mu się głupio.

Prócz Blasiego Zabiniego. - Blaisa

Zaraz po niech do przedziału - po niej

czy teraz postąpiła by tak samo ale chyba nie żałowała. - postąpiłaby

Na uczucie wszystko wyglądało, tak jak zawsze. - uczcie





Rozdział II - Codzienność.



- Skąd ten wniosek, Granger? – Jadowite spojrzenie. - posłał jej jadowite spojrzenie (komendy kiepsko wyglądają, gdy używasz opisu wydarzeń)

Uchyliła usta ze zdziwienia, - Rozchyliła/Rozdziawiła

Dzień nie tylko zaczął nienormalnie, ale również dziwnie się skończył. - zaczął się, się z końca można wyrzucić ale nie trzeba

Weasly zarumienił się lekko i odwrócił wzrok. , - Rusz się, Malfoy – warknął Weasly, - Weasley

Idąc, rzucał z oczy pioruny i popychał młodsze uczennicy. - rzucał/ciskał z oczu (piorunami, chyba jest poprawnie), uczennice

Jednym z, który mu w tym pomógł było potrącenie śpieszącej się gdzieś jedenastoletniej Gryfonki. - usuń "z"





Rozdział III - Nowy nauczyciel.



Czarne włosy opadały mu do ramion - na ramiona

przeklinał szpetnie i rzucał Blasiemu groźne spojrzenia spode łba. - Blaise'owi

- Hermi, a ty nie podziwiasz? – spytała rudowłosa Gryfonka. - chyba nie chodzi o Ginny ?

Odsuwał się nieco i z uśmiech odpychał te bardziej napastliwe. - z uśmiechem

- Co masz na myśli, mówiąc niekompetentny? – spytał Blasie, , - Na nikogo się, kurwa, nie gapię, Blasie! , - Granger! – rzucił Blasie, - Blaise

Średnio wierzyła w słowa Blasiego. - Blaise'a




Rozdział IV - Nocne przechadzki.



Postaci z obrazów pochrapywały, - postacie na obrazach

Potem odnalazła lody, bitą śmietaną - śmietanę

- Zazwyczaj za zbrodnie się kara – mruknęła Gryfonka. - karze

Poszedł na górę, aby popatrzyć w niebo i pomyśleć w spokoju. - popatrzeć

powiedziała Hermiona, nie przestając maltretowania koszuli chłopaka. - maltretować koszulę



Wyjęła lody i zrobiła sałatkę ? Szczerze nie wyobrażam sobie sałatki lodowej :P Ale akcja bardzo mi się podoba ;]




Rozdział V - Sałatkowy odwet.




Bo o tym, że Weasly zakochał się w Granger było oczywiste dla całej szkoły. - Bo to, że Weasley

Weasly otworzył oczy ze zdziwienia, , - Dlaczego ta fretka w ogóle to zrobiła? – rzucił wściekły Weasly. - Weasley

zerkając na stół Slitherinu. - Slytherinu

Wyszczerzyła się kpiącą w jego stronę i wróciła - kpiąco

wspominając minę Sneapa, - Snape'a

zareagowała głośnym westchnięciem i zaciśnięciem powiek. - westchnieniem




Rozdział VI - Magiczny karnawał.




Usiłowała wymyślić coś, - wymyśleć

Zobaczył skrzywienie na twarzy dziewczyna, która mrużyła oczy. - dziewczyny

gust i ja to dwie inne rzeczy. - różne rzeczy

przypatrując się wielkiemu, mieniącego się milionami kolorach lizakowi. - mieniącemu się

tak bardzo jak samom zaproszenie na zabawę - samo





Rozdział VII - Nocna zabawa.



Chwycił ją pasie i mocno do siebie przyciągnął. - w pasie

Na twarzy gościł mu głupi uśmieszek, - na jego twarzy gościł

Poklepał ja po głowie, - ją

który ten raczył jej dać poprzedniego wieczoru. - którą

Weasly nie wiedziałby, co ci podać - Weasley




Rozdział VIII - Poranek pełny wrażeń. - pełen





Ron stał po środku pokoju - na środku

- Siedzę – powiedział zimno, na powrót skupiając się na młodym Weasleyu. – (...) Na ten widok Weasly wściekł się jeszcze bardziej. - Najpierw napisałaś dobrze, później znów zjadłaś "e" w nazwisku Rona (Weasley'u):P

Zaczął się niemal trząść ze złości, a jego zielone oczy rzucały błyskawicami. - Ron miał piwne o ile pamiętam :P

krzyknął Weasly, rzucając się w kierunku łóżka. , Brzmiała groźniej od pani Weasly. - Weasley

trwała przy nim, całą swoją osobą wspierając go we wszystkim, co zrobi. - robił


Siedzący obok Blasie, roześmiał się. , spytał Blasie, uśmiechając się szeroko. , Blasie oszołomiony, odsunął się i puścił przyjaciela. , Wy i ten tutaj.
- Blasie. - Blaise

uczennice wlepiały w niego maślany wzrok. - maślane oczy lub tylko wbijały w niego wzrok. (wzrok nie może być maślany :P)

Gryfoni, widząc to, wybuchli głośnym, kpiącym śmiechem. - wybuchnęli






Rozdział IX - Ona ci się podoba.



Malfoy spokojnie czytał przepis na eliksir nauki, - wcześniej pisałaś eliksir wiedzy... Dla mnie to już nie to samo :P

- Granger – szepnął Blasie, krojąc korzeń mandragory. - Blaise

ale natrafił na plecy Blasiego. - Blaise'a

Blasie chichotał, krojąc pazur dzikiego trolla. - Blaise

Siedziała w fotelu na Wielkiej Sali. - na fotelu w Wielkiej Sali

który przystanęli na chwilę przy przyjrzeć się dziwnej parze. - którzy, by przyjrzeć się

- No, no, no… - Blasie usiadł obok przyjaciela , Blasie wyznał, że nigdy nie miał tak dobrej przyjaciółki - Blaise





Bardzo mi się podoba rozwinięcie akcji ;] Jednak, bez urazy, już gdzieś czytałam o podobnym zakładzie. Ufam jednak, że urozmaicisz go ładnie i nie zakończy się, udawanym zakładem, gdzie po miesiącu Granger wybacza Malfoy'owi, któremu udało się wytłumaczyć ;]
Opowiadanie zawiera trochę pikanterii - to dobrze, przynajmniej nie jest nudno i można sobie powyobrażać :P Z mojej strony mile widziane byłyby dłuższe notki, choć nieprzesadzone niepotrzebnymi informacjami ;] Coś co można na samym końcu sklecić ;]
Ciekawa jestem dalszego ciągu.
Podczas czytania trochę mnie raziły błędy, wskazałam je przy poszczególnych rozdziałach. Podstawową formą imienia Zabiniego to Blaise. A Ron ma na nazwisko Weasley (proszę nie zjadaj "e" na końcu :P), Przy odmienianiu piszesz dobrze ale czasem trzeba wcisnąć apostrof :P Nie jestem polonistką, ale na błędy jestem diabelnie wyczulona ;] Ufam, że odbierzesz to jako wsparcie w udoskonaleniu opowiadania na miarę książki, a nie jako zwykłe czepialstwo.

Pozdrawiam ciepło i życzę udanych wakacji, pełnych twórczej weny, abyś znów mogła uraczyć czytelników, kolejną notką ;]
Pum@ 26/06/2009 22:22:05
| brak www IP: 83.11.120.219

Witam, wreszcie od¶wieżyłam pocztę i zajrzałam na Twojego bloga. Pozwolę sobie zacz±ć czytanie od pocz±tku, bo szczerze mówi±c nie pamiętam zbyt wiele. Jutro dodam tu komentarz, ale odno¶nie wszystkich notek, ok ? Będę czytać z notatnika i przy okazji opisywać moje wrażenia i uwagi :P Zapraszam niebawem do siebie ;] Postanowiłam dokończyć (po niemal rocznej przerwie) moje własne opowiadanie, choć już zapominałam, w jakim kierunku zmierzało :P Pozdrawiam i życzę dalszej weny.
Pum@ 26/06/2009 00:02:37
| brak www IP: 83.28.82.248

No bo życie nie jest kolorowe.
Ładnie napisane :) Podoba mi się jak zwykle.
Biedna Hermiona i ciekawe jak Draco się z tego wywinie.
Pozdrawiam
GT
green tea 25/06/2009 16:52:23
| brak www IP: 89.75.22.200

Chciałabym Cię poinformować iż klepnęłam Cię na moim blogu : hermi-draco-life.blog.onet.pl
WhiTie 24/06/2009 19:23:22
| brak www IP: 92.236.55.216

¦wietne opowidanie ^^ Czekam na kolejn± notke z niecierpliwo¶ci± :) Pozdrawiam
Monia 24/06/2009 18:12:29
| brak www IP: 83.238.246.204


Podstrona: *1* / 2

JE¦LI CHCESZ BYĆ POWIADAMIANY O NOWYCH NOTKACH, DODAJ SWÓJ MEIL DO LISTY MELINGOWEJ W MENU!!!



***
Szablon wykonany tylko i wył±cznie dla tego bloga. Proszę trzymać łapki przy sobie, a wszelkie skargi i zażalenia składać tutaj.


Menu

¤ Księga
¤ Wpisz
¤ Zalinkuj
¤ Wystrój

Stare dzieje

Forever niegdy¶.

Spis tre¶ci

Prolog.
Rozdział I - Hogwart.
Rozdział II - Codzienno¶ć.
Rozdział III - Nowy nauczyciel.
Rozdział IV - Nocne przechadzki.
Rozdział V - Sałatkowy odwet.
Rozdział VI - Magiczny karnawał.
Rozdział VII - Nocna zabawa.
Rozdział VIII - Poranek pełny wrażeń.
Rozdział IX - Ona ci się podoba.
Rozdział X - Kłamca.
Rozdział XI - Bal bożonarodzeniowy.
Rozdział XII - Bal bożonarodzeniowy-czę¶ć druga.
Rozdział XIII - ¦więta w zamku.
Rozdział XIV - Sam na sam.

Lista meilingowa

Podaj swój e-mail:


Gdzie jeszcze można mnie znaleĽć

Diferente Mundio
Opowiadania yaoi
Piekło Mój Dom
Misteria - czyli ja

Znajomi